O autorze
Lekcja francuskiego - o sztuce i podróżach podczas jedzenia.
Swoje dorosłe życie spędziłem pomiędzy kuchnią a obrazami wielkich artystów, a także różnymi redakcjami, studiowałem historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i turystykę na Sorbonie, przebywałem w ponad stu krajach, nieco dłużej w Paryżu, a teraz uczę się języka japońskiego z książek kucharskich.

Zrealizowałem wiele filmów dokumentalnych, między innymi ten o Polakach nigdy nie emigrujących na Madagaskar, albo o tym jak książę Eustachy Sapieha polował w Kenii na lwy.

Pisywałem artykuły i książki o podróżach, wystawach malarstwa, o meczach piłkarskich, o bohaterach świata, o gastronomii, o artystach wielkich i małych, a nawet o lekkoatletach. Pisuję tak od wielu lat.

To Francuzi wynaleźli kuchnię i najlepsze jedzenie. Odziedziczyli po swoich przodkach fantastyczny zwyczaj rozmawiania o sztuce przy stole. Jest im łatwiej od innych to robić, bo mają najlepsze wina i szampana. No i wspaniałą sztukę wokół siebie. Niezwykłą i fascynującą. Starą i nową. Od gotyckich katedr po Paula Gauguina. I dlatego tego wszystkiego im zazdroszczę.

Kiedyś na Polinezji spotkałem prawdziwego kanibala. Rozmawialiśmy trochę. Opowiadał mi o swoich przodkach i dlaczego zjadali ludzi. Powiedział mi też, że bardzo lubi frytki. Pomyślałem wtedy sobie, że chyba bardzo mało wiemy o kuchni i jedzeniu…

Milczenie Boga, według Martina Scorsese

silence of god
Na ekrany wchodzi „Milczenie Boga”, nowy film Martina Scorsese, oszałamiający, monumentalny, zrobiony z wielkim rozmachem epicki obraz, bez wątpienia nasuwający skojarzenia z legendarną „Misją” Rolanda Joffé, może dlatego, że podejmuje wątek chrystianizacji, w dodatku na tle zdarzeń, które wycisnęły na bohaterach obu tych historii okrutne piętno.

Scorsese zrobił swój film na podstawie głośnej książki japońskiego pisarza Shūsaku Endō „Chinmoku” (Milczenie), wydanej w 1966 roku. Książka miała dziesiątki wydań na całym świecie, w tym również w Polsce. Jest jedną z dziesięciu najważniejszych książek wydanych w ogóle w Japonii. To arcydzieło, zbudowane na faktach historycznych, ale z dużą dowolnością interpretowanych przez tego pisarza.

„Milczenie” to historia wyprawy dwóch młodych, portugalskich jezuitów, którzy z Macao udają się na wyspę Kyushu w poszukiwaniu swojego mentora, o. Christóvão Ferreiry, który zaginął wiele lat wcześniej, podczas swojej misji w Japonii.
Tłem tej podróży jest skomplikowana sytuacja w Japonii. Rzecz się bowiem dzieje w roku 1637, a zatem wiele lat po wydaniu zakazu szerzenia wiary rzymskokatolickiej przez Shoguna Hideyoshi Toyotomiego, a także po spektakularnej śmierci 26 męczenników z Nagasaki. W okresie brutalnego terroru wobec katolików. I jezuiutów, którzy dla Shoguna stali się wtedy symbolem najgorszego zła.

Jeden z misjonarzy nazywa się Sebastião Rodrigues. Jego historia, podobnie jak przypadek Ferreiry są prawdziwe. Ferreira to przykład i symbol największej apostazji na Dalekim Wschodzie. Był uczniem samego świętego Franciszka Ksawerego, który w Kagoshimie wiele lat wcześniej ochrzcił pierwszego Japończyka. Otóż Christóvão Ferreira został schwytany, był torturowany. W następstwie bólu, strachu, zwątpienia wyrzekł się Boga, depcząc Fumi-e, czyli mosiężną tabliczkę z wizerunkiem Jezusa Chrystusa. To właśnie poprzez podeptanie fumi-e Japończycy zmuszali do wyrzekania się wiary. Dodać należy, że u schyłku misji św. Ksawerego było w Japonii ponad 300 tysięcy wiernych Kościoła. Dla tych, których wiara w Jezusa była zbyt silna aby mogli się jej wyrzec, stosowano okrutne tortury, palenie, albo wieszanie w „jamie” głową do dołu, z naciętymi żyłami za uszami aby krew spływała wolno, wreszcie poprzez ukrzyżowanie w morzu, podczas odpływu. Śmierć dla nich przychodziła wtedy wraz z przypływem.

Historia misji Sebastião Rodriguesa oparta jest na życiu Giuseppe Chiarry, włoskiego jezuity, który dotarł do Japonii w latach 30. szesnastego stulecia i po akcie apostazji dożył w Edo sędziwego wieku jako buddyjski mnich. Ferreira bohater „Milczenia” stał się w dziejach Japonii ważną postacią, był autorem rozpraw filozoficznych, wytykających katolicyzmowi przeliczne nadużycia, szowinistyczna misję podboju, manipulowanie umysłami i duszami prostych ludzi. Obaj byli świadkami okrutnych tortur, jakie ludzie daimo z Hakaty stosowali wobec japońskich chłopów, bo oni głównie byli ofiarami tych rzezi.


W rolę Ferreiry w filmie Martina Scorsese wcielił się Liam Neeson. Wcześniej przymierzany był do tej roli Daniel Day-Lewis. Sam Scorsese zainspirował się sztuką teatralną w reżyserii Kennetha Branagha, który jako pierwszy po zachodniej stronie pokazał adaptację „Milczenia”.
Rolę Rodriguesa zagrał w tym filmie Andrew Garfield. W projekcie sprzed kilku lat rolę tę chciano powierzyć Beneficio del Toro.
Ale trzeba też powiedzieć, że „Milczenie” już było raz na wielkim ekranie. W roku 1971 zrobił to Masahiro Shinoda. Wtedy to, w postać Inoue wcielił się legendarny Eiji Okada, znany szerzej z filmu „Hiroszima moja miłość”. Zaś rolą Judasza/Kichijiro wygrał międzynarodową karierę nieznany wtedy Mako Iwamatsu. Inoue to postać kluczowa dla tej historii. Samuraj, na służbie daimo, niegdyś ochrzczony, a teraz kat misjonarzy.

I jeszcze o innej, ważnej roli. W filmie Scorsese „tłumacza” gra Tadanobu Asano. Zastąpił on Kena Watanabe, który był murowanym kandydatem do tej roli. Chciałbym zwrócić uwagę na Asano, znanego co prawda z wielu ról samurajów (jako Kira w „47 Roninach”, Hattori w „Zatoichi”), ale dostrzeżonego niedawno w Cannes za film Kiyoshi Kurosawy „Journey to the shore” w niezwykle subtelnej i letargicznej roli ducha tragicznie zmarłego męża młodej kobiety.


Shūsako Endō został ochrzczony kiedy miał 11 lat. Bez wątpienia podjął się w swoim pisarstwie wielkiego wyzwania, o które trudno każdego praktykującego katolika, choćby był Japończykiem. Oskarżyć Boga o milczenie…
A jednak dla Endō misja Sebastião Rodriguesa to jedno z pytań, które stawia. O człowieka. O jego godność. O jego wiarę w drugiego człowieka. Tak jak zrobił to w „Morzu i truciźnie”.

Film Martina Scorsese oskarżeniem nie jest. To raczej pięknie sfilmowana opowieść o przypadkach nieuleczalnych miłości. Do Boga właśnie…
Trwa ładowanie komentarzy...