• "Milczenie" jednak bez emocji

    Adaptacja „Milczenia” wedle Martina Scorsese to remake japońskiego filmu Masahiro Shinody z 1971 roku. Scorsese wbrew temu, co pisze Na Temat, nie trafił na książkę Shusaku Endo lecz na scenariusz do sztuki teatralnej Kennetha Branagha, opartej właśnie na „Milczeniu”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Ostatni święty samuraj

    W dniu premiery „Milczenia’’, nowego filmu Martina Scorsese, odbędzie się beatyfikacja Justo Takayamy Ukona samuraja, który po 400 latach po swojej śmierci, potwierdzi świadectwo, o które pyta właśnie w ‘’Milczeniu’’ główny bohater sfilmowanej po raz wtóry zresztą, historii portugalskich misjonarzy na japońskim wybrzeżu Kyushu. CZYTAJ WIĘCEJ
  • ulica Delambre

    Ulica Delambre w Paryżu jest krótka, ale spacer po niej to podróż przez stulecie. Nie wiadomo od której strony zacząć zwiedzanie, czy od metra Edgar Quinet, skąd dziarsko maszerowała Simone de Beauvoir, czy z drugiej, gdzie króluje „Le Dôme”, jedna z najbardziej popularnych restauracji w Paryżu, niegdyś kultowa kawiarnia i tak jak „La Rotonde” o trzy kroki dalej, opowiada o tym mieście i jego historii więcej niż niejedno miejsce w Europie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Milczenie Boga, według Martina Scorsese

    Na ekrany wchodzi „Milczenie Boga”, nowy film Martina Scorsese, oszałamiający, monumentalny, zrobiony z wielkim rozmachem epicki obraz, bez wątpienia nasuwający skojarzenia z legendarną „Misją” Rolanda Joffé, może dlatego, że podejmuje wątek chrystianizacji, w dodatku na tle zdarzeń, które wycisnęły na bohaterach obu tych historii okrutne piętno. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Jezus urodził się na Kyushu...

    Wszystko zaczęło się w okolicach dzisiejszego Sotome, małej wioski niedaleko Nagasaki na wyspie Kyushu. To tam, 500 lat temu, dla wielu Japończyków narodził się Jezus Chrystus. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Ja, Duras, Okada i Takahura

    Sięgam dziś pamięcią do Tych, których nie ma wśród żywych, których nigdy nie znałem, ale w jakiś sposób towarzyszyli mi od lat, można rzec zatrzymali się u mnie na zawsze. Jedna z tych osób to Margeurite Duras, prawdziwa legenda literatury, której grób na Montparnasse odwiedzam dość często. Wierzę, że w taki sposób potrafię rozmawiać z tymi, których podziwiałem, ale los nie obdarował mnie szansą spotkania z nimi bezpośrednio. Choć przecież nigdy nie wiemy co nas jeszcze czeka na drodze życia. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Ikony Modernizmu w Fundacji Louis Vuitton

    A teraz ikony moderny na wystawie w Fundacji Louis Vuitton w Paryżu. Ikony, dodajmy z kolekcji rosyjskiego magnata Siergieja Szczukina. Bohaterami ekspozycji są zatem ci, którzy zdominowali nasze myślenie o sztuce współczesnej. Malarze, którym nie zawsze w życiu się wtedy układało, ale dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych w całym Panteonie Sztuki. W tej wystawie chodzi też i o to, że jest fragmentem ważnej inicjatywy francusko-rosyjskiego roku turystyki kulturalnej („l‘année Franco-Russe 2016/2017 du tourisme culturel”). Co też stanowczo potwierdził w opasłym katalogu wystawy prezydent Władimir Putin. CZYTAJ WIĘCEJ
  • zapiski z wystawy Bernarda Buffeta

    Malarstwo Bernarda Buffeta nastroju nigdy nie poprawia. Zatem wymarsz na jego wystawę to zadanie albo dla konesera albo kogoś w depresji. Szare, wertykalne i zawsze smutne. Tak można w kilku słowach opisać to malarstwo. Czy taki był Buffet? Tragicznie zmarły, francuski malarz, o którym wielki Pierre Cabanne napisał, że tryskał humorem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • o japońskiej Prowansji przy śniadaniu...

    „Rêves de Japon” wzięty z korespondencji Vincenta Van Gogha rodzaj jego artystycznego memento, wysyła nas w podróż, jaką bywalcy salonów sztuki już kiedyś odbyli. Ale nie za naszego życia - bo trochę wcześniej. Chodzi o tak zwany „japonizm” w sztuce, fascynację tamtejszym malarstwem, grafiką, rzemiosłem, filozofią. Rzecz miała miejsce w drugiej połowie XIX wieku i odbiła się kolosalnym echem w całym, ówczesnym zachodnim świecie. W Polsce także, że przypomnę sylwetkę Feliksa Jasieńskiego i jego „Mangghę”. Nie mówiąc o Józefie Mehofferze czy Julianie Fałacie. Ten ostatni wszak powiedział: „Dla Japonii i Japończyków żywię uwielbienie wprost bezgraniczne”. W końcu tam pojechał, a każdy, kto był w Japonii tak ma… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Masako Kobayashi, stulecie urodzin...

    Minęło sto lat od urodzin Masako Kobayashiego, jednego z najważniejszych - obok Kurosawy i Ichikawy - japońskich reżyserów filmowych. I jednego z tych, którzy przebojem wdarli się do światowego kina. Co można uznać za dokonania fenomenalne, albowiem wszyscy oni używali języka złożonego, wieloznacznego o dużym ładunku emocjonalnym i symbolicznym, co nie zawsze ułatwiało przeciętnemu widzowi odbiór ich dzieł. Tak, to już sto lat. CZYTAJ WIĘCEJ